|
Spośród
wielu książek, które czyta się z przyjemnością, czasem umyślnie
spowalniając bieg odwracanych kartek, aby przedłużyć swoje z nimi
obcowanie, „Beltenebros” z pewnością zajmuje czołowe
miejsce, przynajmniej w mojej biblioteczce.
Każdy
kto tę książkę przeczytał i ma coś na jej temat do powiedzenia
przytacza cytat z „Don Kichota” Cervantesa zamieszczony na
pierwszej stronie: „Nieraz uciekali nie wiadomo przed kim, to znów
oczekiwali nie wiedzieć na kogo” oraz zdanie zaczynające całą
tę niezwykłą historię: „Przyjechałem do Madrytu, żeby zabić
człowieka, którego nigdy w życiu nie widziałem”. I trudno
polemizować ze znaczeniem tychże cytatów. Mają one za zadanie
wprowadzić czytelnika w świat, który za pomocą Darmana pokazuje
nam Muñoz Molina.
Historia
głównego bohatera, legendy zmagającej się z ciężarem swojego
sumienia, przeszłości i konfliktem wewnętrznym, zatacza bezlitosny
krąg. Powrót do Madrytu, do tych samych miejsc i ludzi tych samych
lub tak podobnych do tych sprzed dwudziestu lat staje się lekcją
samego siebie, odkrywaniem i uzasadnianiem dawnego życia i uświadamia
niemożność ucieczki przed przeszłością.
Wkładając
narrację w usta głównego bohatera, Muñoz Molina sprawił, że
dokładnie poznajemy jego wnętrze. Także liczne retrospekcje
pozwalają nam (a także samemu Darmanowi) poznać wcześniejsze
wydarzenia i uświadamiają, że nie do końca jest on panem swojej
historii, swojego losu. Doskonale skonstruowana narracja ujawnia
determinację głównego bohatera i potęguje wrażenie niepewności i
nieprzewidywalności.
Na
okładce książki, pod nazwiskiem autora możemy przeczytać:
„Mroczny, niepokojący świat ludzkich namiętności” i
rzeczywiście znajdziemy to pomiędzy kartkami. Muñoz Molina
zbudował to fantastyczne napięcie nie tylko genialną intrygą ale
przede wszystkim mistrzowskim posługiwaniem się realizmem szczegółu,
licznymi epitetami. Dla mnie kluczowym elementem jest w tej książce
światło, zawsze niepokojące, drgające lub przytłumione: karbidowe
lampy, niebieska lampka w kształcie parasola na stoliku w zadymionym
klubie, czy też światło żółtych żarówek zwieszających się z
sufitu zalewających przestrzeń mętnym blaskiem. Również zimowa
pora, śnieg, chłód i przeważające ciemności podkreślają
tajemniczość atmosfery pełnej zimnego metalu, kurzu, sfatygowanych
aksamitów i czerwonej cegły.
Mówiąc
o „Beltenebros” nie można , nie powinno się pomijać wątku
miłosnego. Jest on oczywiście znaczący i dla czytelnika i dla głównego
bohatera. Szukanie dawnej miłości jest dla niego kolejną podróżą
do wnętrza samego siebie, kolejnym zmaganiem się z przeszłością i
konfrontacją z teraźniejszością. Jest kolejnym ważnym elementem
studium Darmana. Dla mnie jednak jest to jednak doskonały wybieg służący
przyciągnięciu lub zatrzymaniu czytelnika oraz jeden z powodów dla
których książka doczekała się ekranizacji. O ile przyjemniej
bowiem ogląda się filmy, w których ta miłość i walka o nią
jest…
Molina
zadbał również o czytelnika mieszając ze sobą style: wysoki i
niski, sprawiając, że z jednej strony jest to doskonały, wciągający
kryminał, z drugiej zaś strony jest to głębokie studium człowieka,
w którym być może każdy znajdzie odrobinę siebie. Darman jest
bowiem postacią o wielowarstwowej psychice, osobowości, której
cechy przenikają przez kartki, i którą z pewnością warto poznać.
Także
niezależnie od tego, drogi czytelniku, czy chcesz dać się wciągnąć
w tajemniczą intrygę, czy pochylić nad portretem psychologicznym człowieka
„po przejściach”, sięgnij po tę fantastyczną książkę,
której lektura wzbogaca i daje mnóstwo satysfakcji.
Karolina
Posała©2009
|